
Aleksander Sochaczewski urodził się 3 maja 1843 r. w Iłowie, w żydowskiej rodzinie, jako Lejb Sonder. Wychowywany w duchu religijnym wstąpił do warszawskiej Szkoły Rabinów. Realizując swoje pasje zostaje studentem wydziału malarskiego Szkoły Sztuk Pięknych w Warszawie. W tym czasie sytuacja polityczna jest bardzo napiętą, a Polska jest pod rozbiorami i wzmagają się ruchy niepodległościowe, organizowane są manifestacje, szczególnie w Warszawie. Aleksander Sochaczewski angażuje się w te działania i tuż przed Powstaniem Styczniowym zostaje aresztowany i skazany na karę śmierci za działalność przeciw caratowi. Ma tylko 20 lat, kiedy staje pod szubienicą na warszawskiej cytadeli. Przed niechybną śmiercią ratuje go nieoczekiwane przybycie posłańca z rozkazem wstrzymania egzekucji. Wyrok śmierci zamieniono mu na zesłanie – 22 lata katorgi na Syberii.

Tak też się stało, wraz z innymi skazańcami ruszył w wielomiesięczną podróż do miejsca katorgi – Usola Syberyjskiego w irkuckiej guberni. Tam skazańców, wśród nich było wielu Powstańców Styczniowych, czekała wyniszczająca praca w kopalniach soli, gdzie wydobywano i przetwarzano sól. A. Sochaczewski spędził 20 lat na Syberii, a to co widział na zawsze zapadło mu w pamięć. Po odbyciu kary jednak nie mógł wrócić do Warszawy i ówczesnego Królestwa Polskiego, więc po krótkim pobycie we Lwowie, wyjechał wraz ze świeżo poślubioną żoną do Niemiec – do Monachium i tam malował. Temat jeden – Syberia, uchwycone sceny i portrety zesłańców. Aleksander Sochaczewski pracował dniami i nocami, jak opisywała jego żona – miewał przywidzenia, nawracające koszmary, zaś w życiu osobistym był bardzo trudnym partnerem. Róża Lowenstein, sama poetka i tłumaczka, nie wytrzymała długo w tym związku. Sochaczewski powtórnie ożenił się w 1895 – jego żoną została Maria Regina Wurm, córka znanego w Monachium właściciela firmy „Wurm’sche Tempera“. Małżeństwo zamieszkało w Brukseli (rozwiedli się 5 lat później), a malarz poświęcił się dalej uwiecznianiu obrazów z Syberii- nie sprzedawał ich jednak. Chciał żeby kolekcja pozostała w całości. Wystawiał swoje obrazy m. in. w Londynie, Brukseli, a także w Krakowie i Lwowie.

W 50-tą rocznicę Powstania Styczniowego we Lwowie zorganizowano okolicznościową wystawę. To był rok 1913 i zarówno pamięć o Powstaniu Styczniowym jak i malarzu odżyła. To było ogromne wydarzenie, a Polska nadal była pod rozbiorami. Aleksander Sochaczewski, jak wspominają ówczesne dzienniki, przyjechał z całą swoją kolekcją prac, które przetransportował koleją. Największy obraz „Pożegnanie Europy” , mający ponad 7 x 4 metra, zawisł w pierwszej sali i robił ogromne wrażenie. Reszta prac artysty wreszcie mogła zostać pokazana w całości. To był moment zwrotny, gdyż rada miejska Lwowa zdecydował, by cała kolekcję przejąć od artysty, w zamian za comiesięczną pensję. Malarz zgodził się pod jednym warunkiem, żeby nigdy kolekcji nie rozdzielać.
Zostawił po sobie także zapiski identyfikujące postaci z jego obrazów – m.in. wydane w Brukseli „Figures d”exiles politiques „, które wprowadzały widzów tamtejszej wystawy w kontekst historyczny oraz pozwalają poznać bliżej bohaterów jego obrazów.
Opisywał też sceny z Syberii, które w formie opowiadań, zawarł w niemieckim wydaniu „In Sibirien. Novellen von einen politischen Verbannten” z 1906 r.

Kolejne lata pogarszały stan zdrowia malarza, jego sytuacja materialna także się pogarszała. Był jednak spokojny o losy swojej kolekcji. Mieszkał w Austrii i tam zmarł 15 czerwca 1923 roku
Na szczęście jego dzieła przetrwały do dziś i możemy oglądać je w Muzeum X Pawilonu na warszawskiej Cytadeli. Jednak ich autor nadal pozostaje w cieniu, mimo że jego malarski zapis jest niezwykłym i bardzo cennym dokumentem tamtych czasów, a on sam jest nie tylko malarzem, ale i uczestnikiem wydarzeń historycznych.
Zapraszamy do zajrzenia do zakładki filmy i obejrzenia filmów oraz do zapoznania się z wpisami na blogu, które poszerzają i uzupełniają informacje.
