Wigilia zesłańców

Ostatnie wpisy


Usole Syberyjskie, 1865

Wigilię 1865 r. opisał kapucyn Wacław Nowakowski (Edward Nowakowski, Edward z Sulgostowa) w swoich wspomnieniach z Usola Syberyjskiego. Skazany za udział w Powstaniu Styczniowym na zesłanie na Sybir, by ratować brata podszył się pod niego i został skierowany do ciężkich robót w Usolu. Ponad 7 tysięcy kilometrów od Warszawy, kilkadziesiąt kilometrów od Irkucka znajdowało się niewielkie miasteczko, miejsce zsyłki kilkuset Polaków. Część z nich musiała pracować w tutejszej warzelni soli, inni skazani byli na przymusowe osiedlenie.

Wigilia w więziennych koszarach

Zesłańcy-katorżnicy byli przetrzymywani w koszarach na wyspie i tam właśnie zorganizowano polską wigilię. Koszary przyozdobiono świątecznie, oświetlono świecami, ustawiono jeden długi stół i dwa mniejsze po bokach.

Wigilijna wieczerza

Ten dzień dla polskiej społeczności był zarazem i radosnym i smutnym dniem – oddaleni o tysiące kilometrów, nie mogąc wrócić do Ojczyzny. Tego dnia mogli być jednak razem, przez chwilę mogli zapomnieć o niewoli.

Polscy zesłańcy

W tym czasie w Usolu przebywało ponad 300 zesłańców, niektórzy wraz z żonami i dziećmi. Dzięki wspomnieniom Wacława Nowakowskiego możemy dowiedzieć się kto w niej uczestniczył. Zaś dzięki obrazom innego zesłańca-Aleksandra Sochaczewskiego możemy zobaczyć i poznać te osoby.

Wśród przybyłych na Wigilię autor wymienia kilkanaście ważniejsze postaci wśród nich: Aleksander Oskierko. Poniżej przedstawiony na szkicu oraz obrazie Pożegnanie Europy Aleksandra Sochaczewskiego.

Roman Bniński – na szkicu oraz obrazie Pożegnanie Europy Aleksandra Sochaczewskiego

Józef (św. Rafał) Kalinowski uwieczniony przez Aleksandra Sochaczewskiego na obrazie Jutrznia (Poranek w kopalni).

Wilia w Usolu na Syberyi 1865 roku – zapis historyczny i emocjonalny

„Wilia w Usolu na Syberyi 1865 roku” jest nie tylko dokumentem historycznym, ale również przypomnieniem o sile ducha i nadziei w najtrudniejszych warunkach. Przez opis wigilii na Syberii, Nowakowski pokazuje, jak ważne są tradycje i wspólnota, nawet gdy wszystko inne zostaje stracone i powoli umiera też nadzieja. Wacław Nowakowski przekazuje też emocje towarzyszące zesłańcom, ich myśli, ich niepokój o przyszłość swoją i bliskich pozostawionych w ojczyźnie.