Może nigdy i nigdzie na świecie, nie odbyła się wilia tak liczna, tak uroczysta i tak rzewna, jak na Syberyi w Usolu 1865 roku
Wacław nowakowski, Wilia w Usolu na Syberyi 1865 roku, 1894
Usole Syberyjskie, 1865
Wigilię 1865 r. opisał kapucyn Wacław Nowakowski (Edward Nowakowski, Edward z Sulgostowa) w swoich wspomnieniach z Usola Syberyjskiego. Skazany za udział w Powstaniu Styczniowym na zesłanie na Sybir, by ratować brata podszył się pod niego i został skierowany do ciężkich robót w Usolu. Ponad 7 tysięcy kilometrów od Warszawy, kilkadziesiąt kilometrów od Irkucka znajdowało się niewielkie miasteczko, miejsce zsyłki kilkuset Polaków. Część z nich musiała pracować w tutejszej warzelni soli, inni skazani byli na przymusowe osiedlenie.
Wigilia w więziennych koszarach
Zesłańcy-katorżnicy byli przetrzymywani w koszarach na wyspie i tam właśnie zorganizowano polską wigilię. Koszary przyozdobiono świątecznie, oświetlono świecami, ustawiono jeden długi stół i dwa mniejsze po bokach.
Wigilijna wieczerza
Ten dzień dla polskiej społeczności był zarazem i radosnym i smutnym dniem – oddaleni o tysiące kilometrów, nie mogąc wrócić do Ojczyzny. Tego dnia mogli być jednak razem, przez chwilę mogli zapomnieć o niewoli.
Kiedy wszystko na wilię zostało przygotowane i wszyscy w około stołu stanęli, a księża wśród ciszy odmówili jakimś dziwnie wzruszającym głosem słowa modlitwy po łacinie, zaczęto łamać się opłatkiem i składać sobie życzenia. Nastał ruch ogromny i wrzawa gwarna — przeszło 300 osób. Każdy mówi głośno, żeby był słyszany. Wołają jeden na drugiego, szukając gdzie ten, z którym się pragnie przełamać opłatkiem
Wacław nowakowski, Wilia w Usolu na Syberyi 1865 roku, 1894
Polscy zesłańcy
W tym czasie w Usolu przebywało ponad 300 zesłańców, niektórzy wraz z żonami i dziećmi. Dzięki wspomnieniom Wacława Nowakowskiego możemy dowiedzieć się kto w niej uczestniczył. Zaś dzięki obrazom innego zesłańca-Aleksandra Sochaczewskiego możemy zobaczyć i poznać te osoby.
Jeden dla księży (stół) , a drugi dla pań, których było 40, — między niemi: hr. Bnińska, hr. Wielhorska, hr. Krasicka, Potocka, Łagowska (rodem Czerkieska z Kaukazu), Lipomanowa, Smoleńska, Dębińska, Symonowiczowa, Kirkorowa (żona archeologa Adama), Siesicka, Tołoczko, Jarocka (z domu Sufczyńska), Strawińska, Skawińska, Rolke, Pozniakowa, Hofmejsterowa, Giedrojciowa, Dekotowa, Zejfrydowa, Morzycka, Łozińska (córka J. I. Kraszewskiego), Krauzowa, Konopacka (z domu Olizarówna), Krzepecka, Gryzińska, Kisielewska, Jeleńska, Gruszecka. Więcej nazwisk nie pamiętam.
Wacław nowakowski, Wilia w Usolu na Syberyi 1865 roku, 1894
Wśród przybyłych na Wigilię autor wymienia kilkanaście ważniejsze postaci wśród nich: Aleksander Oskierko. Poniżej przedstawiony na szkicu oraz obrazie Pożegnanie Europy Aleksandra Sochaczewskiego.



Roman Bniński – na szkicu oraz obrazie Pożegnanie Europy Aleksandra Sochaczewskiego



Józef (św. Rafał) Kalinowski uwieczniony przez Aleksandra Sochaczewskiego na obrazie Jutrznia (Poranek w kopalni).



Kiedy ze stołów wszystko podejmowano, niektórzy zaczęli śpiewać kolendy, ale jakoś śpiew nie szedł. Dr. Łagowski zaintonował: „Boże coś Polskę“, ale coś nie wtórują. Co zaczną śpiewać, to zaraz i ustają. Jakoś bardzo smutno się wszystkim zrobiło…
Wacław nowakowski, Wilia w Usolu na Syberyi 1865 roku, 1894
Jakoż zdarzyło się z parę razy, że chociaż było razem zebranych przeszło 300 osób, były chwile, że naraz cisza zaległa i ani jeden głos się nie odezwał…
Ach! bo każdy myśli o swoich, o domku rodzinnym. Ciałem tam byliśmy w tych koszarach,
a duszą daleko, daleko!
Wilia w Usolu na Syberyi 1865 roku – zapis historyczny i emocjonalny
„Wilia w Usolu na Syberyi 1865 roku” jest nie tylko dokumentem historycznym, ale również przypomnieniem o sile ducha i nadziei w najtrudniejszych warunkach. Przez opis wigilii na Syberii, Nowakowski pokazuje, jak ważne są tradycje i wspólnota, nawet gdy wszystko inne zostaje stracone i powoli umiera też nadzieja. Wacław Nowakowski przekazuje też emocje towarzyszące zesłańcom, ich myśli, ich niepokój o przyszłość swoją i bliskich pozostawionych w ojczyźnie.
Odgadnąć więc łatwo, jakich uczuć doznawać musieli wygnańcy syberyjscy, kiedy obchodzili wilię. Samo miejsce, sam stan, w jakim zostawali, wystarczały, żeby przepełnić serca goryczą, czarnemi myślami, zatruć życie. Cóż dopiero, gdy sama przez się myśl musiała się przenieść do kraju, a tam tyle biedy, takie znęcanie się barbarzyńskich wrogów, takie uciemiężenie Ojczyzny w torturach, a rady nie ma, znikąd ratunku! Vae victis! biada zwyciężonym!
Wacław nowakowski, Wilia w Usolu na Syberyi 1865 roku, 1894
Czyż dziwno, że niejeden pod naciskiem takich myśli przygnębiających pozazdrościł był tym, co polegli byli z chwałą na polu bitwy; a nawet i tym, co zostali rozstrzelani, powieszeni. Chwileczka cierpienia i koniec, a tu dni się smutne bez końca wloką, ciągłe męczeństwo, powolne konanie! Vae victis! biada zwyciężonym!








