Wielhorscy bracia

Ostatnie wpisy


Wielhorscy (Wielohorscy) herbu Kierdeja bracia – Michał i Mieczysław byli synami hrabiego Gustawa Wielhorskiego. Obaj byli uczestnikami Powstania Styczniowego i obaj trafili na zesłanie do Usola. Tam też ich poznał na Aleksander Sochaczewski. Byli dla niego ważni, umieścił ich więc na swoim monumentalnym i symbolicznym obrazie Pożegnanie Europy oraz szkicu-legendzie, gdzie oznaczeni są numerem 2 – Michał i 3 – Mieczysław.

Aleksander Sochaczewski oprócz szkicu-legendy zamieścił też krótkie opisy postaci w przewodniku do brukselskiej wystawy z 1897 roku. Z wzmianki o braciach Wielhorskich wynika, że przybyli do usolskich więziennych koszar, później niż malarz.

Naczelnik więzienia przywitał braci Wielohorskich, którzy przybyli z konwojem bardzo późno w nocy; ledwie więźniowie zamknęli oczy, strażnik, zgodnie ze swoim zwyczajem, zrzucił ich z desek służących za łóżka i posłał na miejsce zbiórki. Tam byli mocno obici i od piątej rano byli w pracy. Upał był nie do zniesienia, ponieważ lata, choć bardzo krótkie, na Syberii są bardzo gorące; w towarzystwie pospolitych przestępców obojga płci rozładowaliśmy wielką barkę załadowaną wapnem i zanieśliśmy ładunek do sklepu na wzgórzu. Deszcz przeniknął do wapna i żrący pył przedostał się do nas wszystkimi porami. Nasze oczy i uszy krwawiły; niejeden towarzysz zatoczył się pod ciężarem. O trzeciej po południu przybywa gubernator, podchodzi do przybyszów i raczy zapytać o ich zdrowie. Zachęceni tą troskliwością Wielohorscy proszą o skrócenie dnia, by odpocząć. W rzeczywistości przepisy dawały nowo przybyłym trzy dni na odpoczynek od trudów podróży.
— Rzeczywiście, masz do tego prawo — powiedział gubernator.
Następnie zwracając się do nadzorcy: Nie wpuszczaj więźniów politycznych do koszar, dopóki barka nie będzie całkowicie pusta. Pospolici przestępcy wrócili o szóstej, podczas gdy my musieliśmy harować całą noc; Taurore zastał nas nadal ciężko pracujących. Mieczysław był dręczony bardziej niż inni, przypuszczalnie dlatego, że znosił znęcanie się z większą dumą.

Figures d’exilés politiques, A.Sochaczewski, 1897

Ludwik Zielonka w swoich wspomnieniach o Wielhorskich (im współcześni piszą Wielohorscy) opisuje sytuację z etapu, czyli drogi do miejsca zesłania.

Przy tej sposobności muszę wspomnieć o dwóch braciach Michale i Mieczysławie hr. Wielohorskich z Białej Rusi, którzy jadąc na swój własny koszt, przyjechawszy do Aczyńska i zobaczywszy naszą partją obdartą i wynędzniałą, przyłączyli się do nas, oddając co mieli od ogólnego użytku. Wkrótce wyczerpały się i te zasoby, a obydwaj Wierhorscy zarówno obdarci i wynędzniali przybyli razem z nami do Irkucka, i w takim to stanie zastała Pani Wielohorska swego męża Michała i szwagra Mieczysława. Pani Wielohorska była to jedna z tych niewiast Polek, które niepomne na żadne trudy i przykrości, spieszą tam, gdzie ich powołują obowiązki dobrej żony, matki i prawej obywatelki kraju. Wielu z naszych będąc w robotach w Usolu uczuwało tam błogiego wpływu i rospostartą opiekę naszych szlachetnych i czcigodnych Polek.

Wspomnienia z Syberji od r. 1863-1869. Serja Pierwsza. Obrazki z katorgi, L. ZIelonka, 1886 r

O Wielhorskich pisze także we wspomnieniach z syberyjskiego Usola Wacława Lasocki, dowiadujemy się, że jeden z braci prowadził fabrykę świec i mydła, zachowało się nawet zdjęcie z tego czasu.

Michał Wielhorski po powrocie z zesłania został współwłaścicielem i dyrektorem fabryki cukru w Cielcach. Zmarł 12 stycznia 1888 roku i został pochowany na Cmentarzu Powązkowskim

źródło: Jagiellońska Biblioteka Cyfrowa

Mieczysław Wielhorski zmarł w Zakopanem, wg nagrobnej inskrypcji, 24 lutego 1903, tego samego dnia co jego żona. Oboje pochowani są na Cmentarzu Zasłużonych na Pęksowym Brzysku w Zakopanem.

źródło: grobonet.com