USOLE SYBERYJSKIE

Ostatnie wpisy


Zesłania na daleką Syberię zaczęły się jeszcze przed powstaniem listopadowym. Rosjanie musieli zrobić coś z więźniami politycznymi, których przybywało. Z drugiej strony odkrycia złóż na Syberii i ich eksploatacja wymagała dużego nakładu siły roboczej.

„Wnętrze Syberji kryje w swojem łonie nieprzebrane skarby: platynę, złoto, srebro, miedź, cynk, rudy żelazne, ołów, siarkę, sól, węgiel, drogie kamienie, wody mineralne i inne. Graniczny Ural i Syberja wschodnia są szczególniej wyposażone. Eksploatacja odbywała się przez długie czasy w sposób prymitywny, wskutek braku odpowiednich maszyn i urządzeń, przy użyciu katorżników, między którymi znajdowali się także polityczni i niepolityczni zesłańcy polscy.”

Michał Janik „DziejE Polaków na Syberii” ( wyd. 1927 r.)


Więźniom nie trzeba było dużo płacić, trzeba było tylko zorganizować im pracę oraz lokum. Jednym z takich miejsc zsyłki było Usole Syberyjskie – kilkadziesiąt kilometrów od Irkucka, gdzie znajdowały się złoża soli. Właśnie dzięki solankom powstało to miasto, a sól nie była tylko sprzedawana, ale także wykorzystywana do celów leczniczych w tutejszym sanatorium, które powstało w 1848 r. Poniższe fotografie Usola, ze zbiorów Muzeum Narodowego w Lublinie, pochodzą z 1863 r.

Usole było miejscem zsyłki Aleksandra Sochaczewskiego i wielu mu współczesnych. Za czasów Sochaczewskiego było ich tam ponad 400. Wiemy to z imiennego spisu sporządzonego przez Agatona Gillera (źródło: Biblioteka Narodowa, domena publiczna).

Jak wyglądało wówczas Usole, wiemy też ze wspomnień zesłańców: jedni malowali, inni opisywali. Jednym z nich był zesłaniec, kapucyn Wacław Nowakowski.

U s o l e — warzelnie soli, nie dojeżdżając do Irkucka, na
jakie 10 mil polskich, po lewej stronie, o pół mili od drogi
położone, — było miejscem wygnania skazanych, na
ciężkie roboty, w kajdanach. Było tam r. 1865 przeszło 300
skazańców i nadto ze 40 mężczyzn z żonami i dziećmi. Na
rzece Angarze — szerokiej tak, jak np. od rynku
krakowskiego do cmentarza, — niezmiernie bystrej i
osobliwej z tego powodu, że wskutek właśnie wielkiej
bystrości z dołu zamarza, a kawały lodu gdzieś jakby z
głębi na wierzch się wydobywają, — wylew bywał tylko
przy zamarznięciu; nadpływająca woda, spotykając tamę zamarzłą, podnosiła się i rozlewała… Otóż na tej rzece Angarze jest wyspa długa i wąska, a na niej kilka warzelni soli, tężnie przy nich, studnie i koszary, w których mieścili się wygnańcy. Koszary te, podobne do ujeżdżalni co to przy plantach, przedzielone kolumnami, albo raczej podpórkami, na trzy wzdłuż części…”

W. Nowakowski, „Willia w Usolu Na Syberyi 1865 r.”,
źródło: wikiźródła, domena publiczna

Na terenie wspomnianych dawnych koszar warunki były bardzo ciężkie, tak samo jak w pobliskim szpitaliku. Opis zamieszczony, przez samego Sochaczewskiego, w katalogu do brukselskiej wystawy przedstawiał dobitnie warunki lazaretu.

.. budynek pierwotnie przygotowany na cztery łóżka, musiał pomieścić sześć razy więcej osób. Jego układ wykluczał swobodny dostęp powietrza. Główny mebel, to zbiornik z ekskrementami. Zbyt mały, by wystarczyć dla dwóch tuzinów ludzi, przelewał się i tworzył kałużę na podłodze, której przegniłe i spróchniałe drewno zionęło wyziewami zarazy. Pod żadnym pozorem nie pozwalano otwierać drzwi w nocy. Chorzy leżący na pryczach byli skuci łańcuchami. A kiedy umierali, ich ciała pozostawały tak aż do pogrzebu; przez trzy dni zwłoki pozostawały w kajdanach, na środku jedynego pokoju, podczas gdy ciało rozkładało się.

A.Sochaczewski, Figures d’exilés politiques, 1897

W koszarach, gdzie przymusowo kwaterował na początku także Aleksander Sochaczewski, warunki były podobne – przeludnienie oraz ciężkie warunki sanitarne. Niektórzy więźniowe byli na stałe skuci kajdanami, także w czasie snu, niektórzy zaś przykuci kajdanami do narzędzi – taczek i tak musieli spać. Nic więc dziwnego że każdy z nich upatrywał lżejszego losu i przeniesienia w lepsze warunki. Tak jak ci zesłańcy, którzy po amnestiach i po złagodzeniu kar, mieszkali na terenie Usola – w wynajmowanych czy też kupowanych domach. W Usolu zesłańcy wybudowali też skromny kościół. Zachował się plan Usola z zaznaczonymi ważniejszymi miejscami oraz obrazy i rysunki Usola – namalowane przez przebywających tam na zesłaniu: Maksymiliana Oborskiego i Stanisława Katerli (prezentowane poniżej). W przeciwieństwie do nich Sochaczewski nie przedstawiał miasta ani otoczenia w swoich obrazach.


Środowisko Polaków w Usolu było zwarte, zesłańcy mieli swój samorząd, wspólne spotkania czy nawet obchodzili razem święta. Usole określano jako Arkadię, miejsce lepsze dla zesłańców, w porównaniu do warunków w kopalniach srebra w obwodzie nerczyńskim. Dzięki pamiętnikom i wspomnieniom zesłańców możemy przyjrzeć się warunkom ich życia w Usolu. Wandalin Czernik tak wspomina ulice i domy.

Miasteczko typowo rosyjskie, o szerokich ulicach, domach przeważnie drewnianych, pozbawionych ozdoby roślinnej, z cerkwią o zielonej kopule. W kilku murowanych domach o zielonych dachach znajdowały się składy soli. W murowanym domu mieszkał także dyrektor Zakładów Solnych, który pełnił zarazem rolę komendanta wygnańców. W tym symetrycznym centrum rozrzucone były domki przywróconych do praw zesłańców i ich potomków…”

Wandalin Czernik Pamiętnik Weterana 1864 r, 1914 r.

Dziś Usole, to miasto w którym żyje ponad 70 tysięcy osób, niektórzy to potomkowie dawnych polskich zesłańców. Niejednokrotnie po odbyciu kary zostawali tu na stałe, zakładali rodziny – żenili się z Rosjankami. Mniejszość polska skupia się przy parafii św. Rafała Kalinowskiego w Usolu.