Julian Kędrzycki (1827-1889) umiejscowiony na obrazie Pożegnanie Europy oraz szkicu do niego – pod numerem 8 budził w Aleksandrze Sochaczewskim wielki szacunek.

Dr Wacław Lasocki, z którym Kędrzycki wyruszył na zesłanie do Usola, tak opisywał jego historię.
Podolanin, szkoły ukończył w Niemirowie, a uniwersytet w Kijowie na wydziale historyko-filologicznym w roku 1848. Gdy rząd rosyjski postanowił wprowadzić katedry języka polskiego na Litwie
Wspomnienia z mojego życia, W. Lasocki, 1934
i Rusi z wypadkami 1861 do 63 roku, Kędrzycki otrzymał nominacje
na to stanowisko w szkole niemirowskiej. Przedtem zaś i potem pracował jako nauczyciel domowy u Mazarskich na Ukrainie. Byt to człowiek bardzo zdolny, wysoko wykształcony i przyjemny w towarzystwie. Pozostawił po sobie wiele utworów okolicznościowych, które starałem się zebrać, uporządkować i umieściłem bądź w pamiętnikach, bądź w aneksach do nich.
W 1863 znalazł się w szeregach powstańczych, pomimo iż był w najwyższym stopniu krótkowidzem i w powodzenie ruchawki nie wierzył. Naturalnie, iż jako krótkowidz nie mógł nikogo skrzywdzić, sam zaś został pojmany, umęczony, do cytadeli kijowskiej wtrącony i do ciężkich robót skazany.
Kędrzycki i Lasocki razem trafili do Usola Syberyjskiego, gdzie przebywało około 300 zesłańców, w tym Aleksander Sochaczewski. Malarz namalował i opisał poetę.

Kolejny zesłaniec – książę Włodzimierz Czetwertyński wiele miejsca poświęcił w swoich wspomnieniach Julianowi Kędrzyckiemu, z którym się przyjaźnił.
Zamieszkałem wspólnie z Julianem Kędrzyckim,
Na wozie i pod wozem, W. czetwertyński, 1939
byłym profesorem języka i literatury polskiej w Uniwersytecie Kijowskim. Mieszkanie najęliśmy w domu Kołomina na górce, nad mieszkaniem Bnińskich. Był to jeden duży pokój, rozdzielony przepierzeniem.
W tym domu w Usolu mieszkało kilku zesłańców.

A to wspólny pokój, który dzielił książę Włodzimierz Czetwertyński z usolskim poetą.

Julian Kędrzycki natomiast, poeta zręczny i dowcipny, nie miał
Na wozie i pod wozem, W. czetwertyński, 1939
powodu do narzekań. Zdołał on ośpiewać i odtworzyć,
oszydzić też, gdy trzeba było, całą usolską respublikę.
Odtworzone w miniaturze ówczesne społeczeństwo
polskie, miało w swym składzie też rozmaitych fajtasiów i perfumowanych nicponiów, oraz żulików
i nabieraczy.
Włodzimierz Czetwertyński pisał, że Kędrzycki miał bardzo cięty język. W swoim zbiorze wierszy zatytułowanych Usoljada zawarł wiele słów krytyki, nie szczędził współ zesłańcom gorzkich słów. Dostało się i Aleksandrowi Sochaczewskiemu.


Aleksander Sochaczewski zaś o Julianie Kędrzyckim pisze bardzo pochlebnie w swojej broszurze wydanej podczas brukselskiej wystawy jego obrazów w 1897.
był poetą, którego twórczość liryczna zasługuje na miano najwybitniejszych w literaturze polskiej…
Figures d’exiles politiques, A.Sochaczewski, 1897
Nigdy nie słyszano, by uskarżał się na własne cierpienia, ale cierpienia innych doprowadzały go do łez …
Z litością patrzyliśmy, jak jego piękna sylwetka kurczy się i wygina się Przybył młody i krzepki na Syberię, skąd wyjechał stary i bezsilny. Świat stracił w nim człowieka o wielkim talencie: wszyscy, którzy się do niego zbliżyli, otaczają go pamięcią i czcią.

Powstało kilka zbiorów wierszy Kędrzyckiego: Treny Syberyjskie, Usoljada i Chłopomania.
Pojedyńcze utwory… odczytywaliśmy
Wspomnienia z mojego życia, W. Lasocki, 1934
wspólnie z autorem w miarę ich powstawania
w roku 1866,a następnie niejednokrotnie
w całości. Ofiarując mi UsoIjadę w dniu moich imienin w 1868r., gdy mieliśmy już pewność przeniesienia się do Rosji, zaopatrzył ją autor dedykacją;jednocześnie zaś dwa inne egzemplarze wręczył Aleksandrowi
Oskierce i Jakóbowi Gieysztorowi, ze stosownem do każdego
z nich wstępnem słowem.

Gdy Kędrzycki zakończył odbywanie kary przyjechał do Warszawy i tu pomocną dłoń wyciągnął do niego ks.Włodzimierz Czetwertyński.
poprosiłem, aby po tylu latach tułaczki i wygnania wypoczął trochę pod
Na wozie i pod wozem, W. czetwertyński, 1939
moim dachem w Milanowie, póki nie wynajdzie sobie
jakiegoś stałego zajęcia lub oparcia. Bardzo rad byłem, gdy przystał na mój projekt, lecz wkrótce przekonałem się w jak opłakanym stanie było zdrowie Kędrzyckiego. Ten dowcipny człowiek, ten utalentowany poeta i cięty satyryk strasznie się zmienił na umyśle. Rok łub więcej przesiedział u nas. Pomimo całej przyjaźni, jaką miałem dla Juliana, muszę wyznać, że jego stan nerwów, zrujnowanych tyloletnim pobytem na wygnaniu, był bardzo uciążliwy dla otoczenia. Wyjechawszy w odwiedziny do dawnego kolegi uniwersyteckiego, Borszczowa, w Petersburgu,
tam życie zakończył.
Julian Kędrzycki zmarł 19 VIII 1889.




