Hrabia Roman Bniński (1826 – 1912) oraz jego żona Wacława Bnińska z d. Sobańska (1840-1889) są uwiecznieni na portrecie zbiorowym – Pożegnanie Europy A.Sochaczewskiego. Do monumentalnego dzieła, malarz sporządził szkic, na którym oznaczył i podpisał 30 postaci – Powstańców Styczniowych oraz ich rodziny. Dzięki temu można ich odnaleźć na obrazie. Roman Bniński oznaczony jest numerem 6, zaś jego żona-25.






Roman Bniński urodził się na Wołyniu, studiował na kijowskim uniwersytecie. Gdy wybuchło Powstanie Styczniowe, wraz z żoną, zaangażował się w ruch niepodległościowy.
Roman Bniński, wspólnie z małżonką wystawił pluton kawalerji własnym kosztem umundurowanej, na czele którego bił się mężnie pod Platonem Krzyżanowskim, a okryty ranami dostał się do niewoli. Skazany na lat dwadzieścia do ciężkich robót, przybył do Usola w 1865 roku, gdzie był wzorem dla innych pod każdym względem.
wspomnienia z mojego życia, w.lasocki, 1934
I tu w Usolu, gdzie zesłano wielu Powstańców Styczniowych oraz konspiratorów, hrabiostwo Bnińscy byli dobrze znani całej społeczności zesłańczej i powszechnie ich szanowano. Opisali ich w pamiętnikach współzesłańcy m.in Wacław Lasocki i książe Włodzimierz Czetwertyński.
Roman Bniński był
na wozie i pod wozem, w. czetwertyński, 1939
z żoną, Wacławą z Sobańskich, którą jeszcze panną znałem w Paryżu. Oboje byli bardzo zacni, wszyscy ich w Usolu kochali i trzeba przyznać, że byli tego warci, gdyż mało kto tyle dobrego dla towarzyszy niedoli robili jak oni.


Małżonków Bnińskich nie tylko namalował, ale także opisał Aleksander Sochaczewski w swoim wstępie do brukselskiej wystawy.
Mimo niewielkiego wzrostu, Bniński miał stanowczy charakter, mocny i spokojny umysł, oddane serce. Z pochodzenia patrycjusz, nie znał innej szlachetności niż ta umysłu i serca. Zawsze był gotów poświęcić się dla innych, nie biorąc pod uwagę ani ich wyznania ani pozycję społeczną. Poświęcił swój majątek i siebie sprawie polskiej…
Figures d’Exiles politiques, a.Sochaczewski, 1897
Z drugiej strony, zachowywał się z godnością wobec tyranów….
Podobnie jak pani Łagowska, hrabina Bnińska chciała podążać za swoim mężem na wygnanie, pomimo wszystkich starań, jakie podjął, aby ją od tego odwieść, jej ojciec, najbogatszy właściciel na Podolu, który obawiał się, że surowy klimat Syberii zaszkodzi jej chwiejnemu zdrowiu. Obawy starca były więcej niż uzasadnione; podczas straszliwej podróży, odważna kobieta, która do tej pory żyła w bogactwie, zaraziła się zarazkami choroby, która w przyszłości miała ją pokonać.



Wśród zesłańców miał poważanie, sprawował przez pewien czas obowiązki prezesa Towarzystwa Usolskich Wygnańców – przedstawiciela samorządu zesłańców. Także jego żona udzielała się w środowisku zesłańców.
Dom Bnińskich stał się miejscem spotkań wszystkich zesłańców zasłużonych lub uzdolnionych, uprawiających jakąś sztukę lub naukę; w tym środowisku, w obecności tej żywej, wesołej i bardzo kulturalnej kobiety, zapomina się o swoich nieszczęściach. Żadne cierpienie nie było jej obojętne, przykładała się do łagodzenia wszelkich nieszczęść.
Figures d’Exiles politiques, a.Sochaczewski, 1897



Bnińscy wrócili z zesłania, Roman zmarł w 1912 w swoim majątku w Wacławówce. Jego żona, zmarła jeszcze przed nim – w wieku 49 lat, w Krakowie, gdzie spoczywa w rodzinnym grobowcu na Cmentarzu Rakowickim.






