Aleksander Sochaczewski trafia do więziennej celi w warszawskiej cytadeli, gdzie oczekuje na wyrok. To miejsce, najlepiej opisuje współtowarzysz niedoli Jan Siwiński- powstaniec styczniowy, autor pamiętnika „Katorżnik, czyli pamiętnik Sybiraka”.
kto tu wstępuje — nie powraca! Już samo wejście jest przerażające; droga wiedzie od Wisły pomiędzy wysokie szkarpy, pomiędzy mury, jak w otchłań jaką! Każdy krok w akustyczny sposób odbija się, odbija i dziwnie przejmuje trwogą! Również przygnębiające wrażenie wywierają na ciebie te olbrzymie mury, te brudne kazamaty forteczne….”
Katorżnik, czyli pamiętnik Sybiraka, J. Siwiński, 1905
„Tam już przywykli do tego, żeby człowieka nie nazywać po imieniu, tylko numerem! Ulokowano nas w Aleksandrowskim odwachu, t. j. w salach przesyłkowych. Są to kolosalne sale, na sto lub więcej osób; środkiem stoją nary, to jest tapczany do spania, naokoło zaś przejście — korytarz. W sali, do której nas zapędzono, znajdowało się już kilkadziesiąt osób przeróżnej kategoryi: jak na targowicy spotkasz tam ludzi ze wszystkich warstw społeczeństwa i wszelkich przekonań, masz tam filozofów i lichwiarzy, milionerów i żebraków, ascetów i sceptyków, wyrobników i burszów, rycerzy i tchórzów, a nawet i szpiegów!”










