Jest to jedna z niewielu osób kilkukrotnie sportretowanych przez Aleksandra Sochaczewskiego w syberyjskiej kolekcji, jest też uważana za jego muzę i może nawet pierwszą miłość. Występuje na Pożegnaniu Europy jako pierwszoplanowa postać, na szkicu do tego dzieła jest oznaczona numerem 30.





Mieli poznać się już w Warszawie, chociaż w niezbyt sprzyjających okolicznościach, bo w więziennych murach X Pawilonu warszawskiej cytadeli, gdzie oboje trafili po aresztowaniach. Oboje w podobnym wieku, on student szkoły sztuk pięknych, ona właścicielka sklepu oraz pijalni piwa, oboje skazani na karę śmierci, którą potem zamieniono na zesłanie, oboje powędrowali na katorgę do Usola Syberyjskiego. Za co skazano kobietę na tak surową karę? Sochaczewski podaję wersję dosyć okrojoną w szczegóły, być może ze względu na to, że Polska nadal jest pod zaborami.
Na rozkaz komitetu centralnego, zdrajca sprawy polskiej został zabity w biały dzień, przed domem Gudzińskich, w Warszawie. Za tę zbrodnię, popełnioną przez nieznaną osobę, pani Gudzińska została odłączona od dzieci i i aresztowana. Żaden świadek, żaden dowód nie potwierdziły, że była współwinna zabójstwu; ale sąd wojenny nie przejął się tym szczegółem: zbrodnia została popełniona przed domem Polki, Polka została skazana na śmierć. Jej kara, jednakże, została zamieniona na piętnaście lat katorgi w kopalniach Syberii Wschodniej.
Figures d’exilés politiques, A.Sochaczewski, 1897
Inny opis i dość szczegółowy podaje Ludwik Zielonka. W swoich wspomnieniach poświęca bardzo dużo miejsca młodej Warszawiance. Sam zostaje aresztowany za udział w Powstaniu Styczniowym i trafia do więzienia w murach Cytadeli Warszawskiej. Właśnie tam spotyka Gudzińską i robi ona na nim i jego współtowarzyszach ogromne wrażenie.


Wprowadzono nas do jakiejś wielkiej sali sklepionej, gdziesmy najpierw spostrzegli wielu jeneralów moskiewskich z wieloma oficerami – wszystko w pełnych uniformach – a oprócz tych znajdowało się w sali już około 30 więźniów. Między nimi uderzyła nas w oczy postać kobieca w czerni ubrana, jeszcze młoda, z wyrazem twarzy, którego do śmierci nie zapomnę, bo wyczytałeś na niej tyle boleści, tyle cierpień, tyle przeszłych mąk i tortur, że dziś jeszcze mimo woli pięść podnosi się do ukarania tych siepaczy, pastwiących się nad bezbronna kobieta. U nóg tej kobiety leżał młodzieniaszek, tożsamo z napiętnowanem cierpieniem, okuty w kajdany.
wspomnienia z syberji, l. zielonka, 1886
Niewiasta tą była pani Gudzińska (na imię o ile pomnę Anna) właścicielka piwiarni w Warszawie, a u nóg jej, chłopiec używany niegdyś u niej do usług, ułomny na nogi Kowalski. Witał on swą panią, która po kilku miesiącach niewidzenia niespodziewanie – zobaczywszy uczcił upadnięciem do nóg.
Ludwik Zielonka relacjonował dalej ich wspólną podróż do, oddalonego o ponad 6 tysięcy, Usola Syberyjskiego. Zanim wyruszyli carski żołnierz odczytał jeszcze w celi wyrok. I tu dowiadujemy się o co podejrzewano Grudzińską i za co ją skazano – współudział w zabójstwie carskiego agenta. Tak opisuje odczytanie wyroku.
Wyrok opiewał jak następuje: „Gudzińska A., rodem z Warszawy, mężatka lat 22, właścicielka bawarji, za zamordowanie wiernego sługi carskiego (nazwiska nie pomnę), którego zdradą i podstępem do swego łoża zwabiła i tam jak się zdaje przy współudziale sztyletników skrytobójczo zamordowała, a wspólników szkodliwych dla państwa nie wydała zostaje skazaną na całe życie do ciężki robót w odległej części Sybiru. Kowalskiego, rodem z Warszawy, lat 17, kelnera zawodu, za współudział w tem morderstwie ze względu na jego małoletność, skazuje się na 12 lat ciężkich robót Sybiru.”
wspomnienia z syberji, l. zielonka, 1886
Po wysłuchaniu tego wyroku występuje Gudzińska, a obracając się do nas odzywa się głosem podniesionym: – Panowie Przypatrzcie się dobrze tym siepaczom, zbirom, łotrom i zbójom. Muszę tu w oczy tym oprawcom opowiedzieć Wam – jak mnie męczono, głodzono i w końcu śledziami karmiono, wody nie dawano, obnażono mi ciało ciało i siekano rózgami od głowy do pięt, a gdy już ciala kawałki odpadały, obracano na wznak twarzą i bito po piersiach i po brzuchu.Takimi to sposobami chciano ode mnie wymusić zeznania i wydania wspólników. Poczem zwróciwszy się do jenerałów- jeszcze głośniej odezwała się:
– Co może nie prawda? Może chcecie jeszcze widzieć dowody waszej zbrodni o pomstę wołającej do nieba? -Bądźcieprzeklęci wy carskie zbiry, bo wiedzcie, że Bóg jest sprawiedliwy!
Wyrok na „pewnego szpiega moskiewskiego” wydał Rząd Narodowy i była to zaplanowana akcja tzw. sztyletników. Nic dziwnego, że Zielonka i jego koledzy, z podziwem patrzyli na młodą Warszawiankę i postanowili ją wesprzeć podczas trudnej podróży.




Inne źródła, m.in M. Bruchnalska w „Cichych bohaterkach” z 1932, podają, że Grudzińską aresztowano za ukrywanie członka, emisariusza Rządu Narodowego. W kilku słowach pisze o tym Wacław Lasocki , także zesłaniec do Usola. Opisał też ciekawe relacje społeczne – było tylko 5 więźniarek politycznych: oprócz Gudzińskiej, Helena Kirkor, siostry Guzowskie oraz Rozalia Jasińska, reszta kobiet przyszła dobrowolnie z mężami lub synami i miały status wolnych.

Gudzińska do Usola przybyła w maju 1864 i od razu została zakuta w kajdany i skierowana do najcięższych robót. Przy takiej katorżniczej pracy namalował ją Sochaczewski tytułując obraz – Gudzińska, obywatelka Warszawy nad przeręblą.



Tak, z wielką emfazą i górnolotnie, opisuje swoją muzę Sochaczewski. Opisuje i maluje ją na kilku szkicach, portretach i obrazach.
Pani Gudzińska ponosi ofiarę za ojczyznę, z prostotą i godnością. Jej przykład wielokrotnie mobilizował mężczyzn, którzy nie śmieli okazać słabości przed tą kobietą, która tak mężnie znosiła swój ponury los. Jaki człowiek ośmieliłby się skarżyć, narzekać, podczas gdy z ust tej kobiety nigdy nie usłyszano nawet wyszeptanej skargi. Komendant łaskawie zaproponował jej przysługę, żeby porzuciła pracę przymusową i została służącą. Stanowczo odrzuciwszy tę propozycję, została poddana najcięższym pracom, zarezerwowanym dla najbardziej zatwardziałych przestępców, m.in. praniu worków na sól w angarskich wodach, pokrytych grubą warstwą lodu. Źle odżywiona, źle ubrana, narażona na najcięższe warunki syberyjskiego klimatu w końcu zasłabła. Przewieziona do szpitala dla skazańców, wkrótce zmarła w kwiecie wieku, zachowując do ostatniego tchnienia szlachetną godność.
Figures d’exilés politiques, A.Sochaczewski, 1897
Zupełnie inny punkt widzenia ma ks. Włodzimierz Czetwertyński, który pisze niezbyt pochlebnie o bohaterce obrazów Sochaczewskiego. Nasuwa się też od razu różnica statusów społecznych wśród zesłańców.
A znowuż właścicielkę garkuchni w Warszawie, niejaką Gudzińską,
Na wozie i pod wozem, Wł. Czetwertyński, 1939
wymowną i kłótliwą zdaje się zesłano za to, że pochwaliła głośno akt sądu nad jakimś szpiegiem, odbyty przed jej domem. Nieszczęśliwa kobieta wciąż doprowadzała do awantur ze strażą czerkieską i zmarła wreszcie na wygnaniu.



Tym obrazem malarz żegna się ze swoją muzą – Śmierć Gudzinskiej przejmujący moment, gdy uchodzi z niej życie. Pochylony, nad nią mężczyzna, to rosyjski lekarz, który sprawdza, czy kobieta jeszcze żyje – wygląda jakby się do niej przytulał. Jeszcze zdążyła mu położyć rękę na plecach. Ludwik Zielonka pisze w swoich wspomnieniach opublikowanych już w 1886, że w ostatnich chwilach towarzyszył jej jeden z zesłańców – August Tomkowit (Tomkowid), który ubłagał ją o rękę. Długo nie cieszyli się szczęściem – jak pisze Zielonka. NIgdzie poza tą relacją nie ma jednak potwierdzenia zawarcia ślubu.



Śmierć Gudzińskiej wywołała wielkie poruszenie wśród społeczności zesłańców w Usolu Syberyjskim, znano jej zasługi oraz podziwiano nieugiętą postawę podczas śledztwa w X Pawilonie. Zorganizowano uroczysty pogrzeb na usolskim cmentarzyku. Relacjonował go m.in lekarz Wacław Lasocki, w którego pamiętniku jest zamieszczony rysunek miejsca pochówku. Cmentarza, na którym spoczęła mieszkanka Warszawy, stał się miejscem spoczynku dla Powstańców Styczniowych, którzy zmarli w Usolu. Pogrzeb odbył się w kwietniu 1866, kilka dni po śmierci młodej zesłanki. Miała tylko 25 lat.
31 marca (12 kwietnia) 1866 r. zgasła na suchoty płucne pani Gudzińska, której kilka dni potem oddawaliśmy ostatnią posługę. Okoliczności, towarzyszące wysłaniu jej z Warszawy, podróży i pierwszym chwilom pobytu w Usolu, przyczyniły się do rozwinięcia nieuleczalnej gruźlicy. Brak zupełny ciepłej odzieży w drodze, w czasie późnej jesieni odbytej, był powodem kilkakrotnego ogólnego zaziębienia. Gdy zaś przybyła na miejsce, kazano jej prać worki na rzece Angarze, której wody nawet latem ogrzewają się zaledwie do kilku stopni powyżej zera. Tym razem przeziębienie było tak gwałtowne, iż wywołało zapalenie obu płuc, które w dalszym ciągu stało się przyczyną jej zgonu. Ponieważ pani Gudzińska, aczkolwiek prosta, bez wychowania i wykształcenia kobieta, okazała wielki hart duszy przy badaniach jej przez komisję śledczą w cytadeli warszawskiej, ponieważ padła ofiarą barbarzyńskiego z nią obchodzenia się, gdy wreszcie jako kobieta wygnanka już przez to samo wywoływała większe objawy współczucia, zgromadziło się na pogrzebie jej daleko więcej osób niż zazwyczaj i ogólny nastrój obecnych był daleko uroczystszy. Sześciu młodych wygnańców niosło jej trumnę na barkach, innych czterech dźwigało krzyż, który miał stanąć nad jej mogiłą. Gdy opuszczano jej ciało do grobu odśpiewaliśmy chórem Anioł Pański, a następnie każdy z nas, ująwszy łopatę, ciskał ziemię po kolei aż się wypełnił dół i kopiec usypał, potem wkopano krzyż u węzgłowia i na tym się skończył obrzęd żałobny. Smutni i przygnębieni opuszczaliśmy ten zakątek miejscowego cmentarza, który nam we wspólne władanie oddano… W czasie kilkuletniego pobytu w Usolu pochowaliśmy wielu kolegów i osób do ich rodzin należących…”.
wspomnienia z mojego życia, w .lasocki, 1934
Więcej o bohaterce obrazów Sochaczewskiej – Gudzińskiej i innych kobietach zesłanych na Syberię – na kanale You Tube projektu Aleksander Sochaczewski Malarz.




