Książę Włodzimierz Czetwertyński (1837-1918) jest kolejnym bohaterem uwiecznionym na symbolicznym obrazie Pożegnanie Europy A. Sochaczewskiego. Jest to portret zbiorowy Powstańców Styczniowych, którzy podcza zesłania na Sybir, zatrzymują się na granicy Europy i Azji. Książe jest namalowany na dalszym planie, a dzięki szkicowi do tego obrazu, jesteśmy go w stanie rozpoznać – na legendzie narysowany jest jako nr 7.

Aleksander Sochaczewski, opisał też przymioty Włodzimierza Czetwertyńskiego oraz jego rodziny. Krótką notkę zawarł we wstępie do brukselskiej wystawy w 1897 r. Natomiast do wystawianego monumentalnego obrazu dołączona była legenda-szkic.

Wspaniałe propozycje złożone w tym czasie przez Sankt Petersburg zostały z pogardą odrzucone przez wielu synów najszlachetniejszych rodów, którzy ostatnio woleli zasilić szeregi patriotów. Prawie nie było polskiej rodziny, która nie pogrążyłaby się w żałobie. Czetwertyńscy byli potomkami Rourika, założyciela Cesarstwa Rosyjskiego; ich nazwisko pochodzi od rodowej miejscowości położonej nad brzegiem rzeki Stir; rodzina należała do prawosławia greckiego i niejeden Czetwertyński zasiadał w siedzibie metropolity kijowskiego.
figures de L’Exiles politiques, a.sochaczewski, 1897
Młody i żarliwy Czetwertyński … zaciągnął się do tych, którzy walczyli w świętej sprawie.
Sam Czetwertyński opisywał swój udział w Powstaniu Styczniowym. Przebywał wtedy w rodzinnym majątku na Wołyniu.
Wiadomość ta, zupełnie niespodziewana, zelektryzowała całą okolicę. Zjeżdżaliśmy się w Łucku dla powzięcia decyzji, co mamy robić, aby w miarę możności dopomagać ruchowi. Poczta między Warszawą a Kijowem była urządzona, czekaliśmy tylko rozkazów. Polecono nam przede wszystkim urządzić organizację powiatową i przygotować kadry powstańcze dla miejscowych ochotników.
Na wozie i pod wozem, w.CZETWERTYŃSKI, 1939
Został aresztowany i przewieziony do więzienia w Żytomierzu.

źródło: Na wozie i pod wozem, W. CzetwertyńskI, 1939
Dzięki koneksjom rodzinnym i pozycji społecznej udało się zamienić karę śmierci najpierw na dożywotnią katorgę, potem na 8 lat ciężkich robót oraz uniknąć konfiskaty majątku. Jednak pozbawiono go wszelkich praw oraz tytułu książęcego. W swoich pamiętnikach spisanych przez syna – Seweryna, opisał szczegółowo swoje zesłanie.
pod koniec października zawiadomiono mnie, że,
Na wozie i pod wozem, w.CZETWERTYŃSKI, 1939
tak jak chciałem, pojadę do Usola i lada dzień nastąpi wyjazd. Jakoż w dzień Wszystkich Świętych zjawili się żołnierze a z nimi kowal, który miał nas
okuć w kajdany. Od tego dnia przestałem korzystać
z dawnych praw, wydano mi bieliznę skarbową, skórzane łapcie, spodnie i kaftan z bardzo grubego sukna, z żółtą łatką na plecach, kożuch i czapkę bezdaszka. Nie zmuszano jednak do przebrania się w wydane odzienie, każdy mógł zostać w tym, co miał nasobie. Wsunąwszy zgrabnie w rękę kowalowi jakąśmonetę uzyskałem tyle, że nie okuł mnie na gołą nogę, jak prawo żądało, lecz na grube obuwie, tym sposobem mogłem, zdjąwszy buty, wyciągnąć nogę z kajdan.

Został zesłany do Usola Syberyjskiego, ok. 60 kilometrów od Irkucka. Jak pisał, starał się i chciał tam trafić – rozdział poświęcony temu czasowi nazwał – ” i ja byłem w Arkadii…”. W przeciwieństwie np do kopalni nerczyńskich, praca w warzelni soli w Usolu wydawała się prawie jak bajka.
widząc Usole, rozłożone przede
Na wozie i pod wozem, w.CZETWERTYŃSKI, 1939
mną, w blasku zachodzącego słońca, pomyślałem,
że to jest miejsce, w którym mam przebyć najpiękniejsze lata życia, z dala od kraju, od tych wszystkich,
których kochałem, a których zapewne już nigdy nie
ujrzę! Strasznie mi się smutno zrobiło i bezbrzeżna
tęsknota opanowała moją duszę.

źródło: Na wozie i pod wozem, W.CzetwertyńskI, 1939
Prawo dla skazanych na ciężkie roboty jest bardzo
Na wozie i pod wozem, w.CZETWERTYŃSKI, 1939
uciążliwe, lecz nie tak jeszcze, jakby się wydać mogło, gdyż po większej części nie bywa wykonywane.Na przykład, jeśli ktoś skazany, tak jak ja, na osiem lat ciężkich robót. Cały ten czas dzieli się na trzy okresy. W pierwszych trzech latach skazaniec powinien być trzymany w zamknięciu, okuty i pod strażą przeprowadzany do robót, tam i z powrotem. Przez
następne trzy lata, w razie nienagannego prowadzenia się, zdejmują mu kajdany i wypuszczają z więzienia, może mieszkać na wsi, jeśli ma za co nająć mieszkanie i winien chodzić tylko na wskazane roboty, ostatnie dwa lata jest od nich zwolniony i tylko nie wolno mu wydalać się z miejsca zamieszkania. Po czym wychodzi na osiedlenie
Takie było prawo, ale jak sam pisał w swoich wspomnieniach, w czasie gdy przebywał w Usolu (3 lata po Powstaniu Styczniowym), nie przestrzegano ściśle tych reguł. Więzień skazany na ciężkie roboty trafiał do koszar, na jednej z wysp na Angarze, mógł chodzić bez kajdan, ale nie mógł opuszczać wyspy. Dosyć szybko też mógł przenieść się na teren miasteczka, dzięki zaświadczeniu o nienagannym zachowaniu. Tak było właśnie w przypadku Włodzimierza Czetwertyńskiego. Swoje kajdany – symbol niewoli zachował na pamiątkę i ich fotografię zamieścił w swojej książce.


Aleksander Sochaczewski znał Czetwertyńskiego z Usola, gdzie obaj byli zesłani. Czetwertyński , gdy wracał z zesłanie, zabrał dla rodziny Bnińskich- portret ich córeczki narysowany przez A. Sochaczewskiego.
Aleksander Sochaczewski ze Szkoły Sztuk
Na wozie i pod wozem, w.CZETWERTYŃSKI, 1939
Pięknych, bardzo zdolny, mógłby zająć wybitne stanowisko wśród polskich malarzy, gdyby okoliczności pozwoliły rozwinąć się jego wrodzonemu talentowi.
Po amnestiach i powrocie do Warszawy Włodzimierz Czetwertyński utrzymywał kontakty z środowiskiem zesłańców. Spotkania „Usolczyków” odbywały się w mieszkaniu Marii Ilnickiej – poetki, dziennikarki, która wraz z mężem – zesłańcem mieszkała w Usolu.
Wśród amnestionowanych sybiraków w Warszawie
Na wozie i pod wozem, w.CZETWERTYŃSKI, 1939
— a zebrała ich się z latami spora garść — reprezentował ks. Włodzimierz postawę odrębną, nie-grottgerowską. Zauważono to już na słynnych „wtorkach”odbywanych w siódmym i ósmym dziesiątku w mieszkaniu redaktorki „Bluszczu” poetki Marii z Maykowskich Ilnickiej. Ta ożałobiona wdowa po Tomaszu Ilnickim, który zginął skrytobójczo zamordowany w Usolu — gromadziła u siebie chętnie usolczyków przede wszystkim. A ciche, poufne „rodaków rozmowy” o ponurym dziś okraszał „humor i werwa najmłodszego w owym gronie sybiraka, Włodzimierza ks. Czetwertyńskiego”.
W 1890 roku oficjalnie powstało „Koło Sybiraków”, które potem przekształciło się w Towarzystwa Sybiraków Weteranów roku 1863, którego prezesem został ks. Włodzimierz Czetwertyński. Stowarzyszenie pomagało byłym i ówczesnym zesłańcom.
Włodzimierz Czetwertyński zmarł w 1918, na kilka miesięcy przed odzyskaniem upragnionej niepodległości, ale jak pisał jego syn, był świadomy, że to niedługo nastąpi.




