Formą kary było zakuwanie w kajdany osób skazanych na zsyłkę. W warszawskiej cytadeli , na skazanych czekali już kowale. Obrazowo opisuje to jeden z Powstańców Styczniowych. Jan Siwiński nosił kajdany, od momentu zakucia, przez pięć lat. Inni skazańcy, na lata i na stałe, byli przykuci kajdanami do taczek. Najpierw jednak czekała ich długa droga na Sybir, mogła ona trwać nawet dwa lata …. w kajdanach.
Wstajesz i idziesz struchlały, choć nie wiesz ani gdzie, ani po co. Wywołano nas dwudziestu… Była to nadzwyczaj obszerna piwnica, czyli raczej loch. W tym lochu spostrzegliśmy siedzących na ziemi brodatych szatanów, sadzą zabrukanych, z rękami zakasanemi, byli to kowale. Przed każdym leżała olbrzymia kupa kajdan: ci to oprawcy mieli nas zakuć.
JAN SIwiński, Katorżnik czyli pamiętniki sybiraka, 1905 r
… szatani-kowale, pochwycili mnie za nogi, obalili i traf, traf, byłem już udekorowany i ozdobiony za waleczność….
Powrót z tych piekielnych lochów był dla nas straszny! Kajdany były krótkie, bo zaledwie na dwanaście cali długie, kroku tedy w nich nie można było zrobić; stąpało się jak kura i co chwila upadało.
… Aby módz, o ile to możliwem jest, chodzić w kajdanach, to trzeba sobie najpierw łańcuch kajdanowy przymocować na sznurku do pasa, a zaś obręcz opasującą nogę od strony zewnętrznej też uwiązać i umocować wyżej łydki, pod kolanem, aby obręcz leżała równolegle i aby nie obcierała nogi, bez tego przyrządu nie można by było robić nam każdego dnia od 3 do 5 mil, czyli od 24 do 40 wiorst drogi, albowiem stacye etapne mają taką mniej więcej odległość. Tym sposobem przebyliśmy więcej niż 1000 wiorst pieszo i w kajdanach! upomnieć się o co ośmieli, o! wtedy cała partya dostaje dyby łańcuchowe na ręce i tak skuta po sześciu, musi iść czy deszcz czyli też mróz trzaskający! Ja od czasu zakucia mnie w cytadeli warszawskiej, nosiłem kajdany przez całe 5 lat! Mówią, że więźnia, który lat kilka był na galerach i włóczył kulę przykutą do nogi, można rozpoznać po tem, że już do śmierci będzie ową nogę włóczył za sobą — tak podobnie i ja włóczę moje nożyska, trochę to od kajdan a trochę i od starości.
JAN SIwiński, Katorżnik czyli pamiętniki sybiraka, 1905 r
W takich to warunkach szliśmy ciągle a ciągle w kierunku wschodnim, zbliżając się do miejsca przeznaczenia, szliśmy całe 16 miesięcy, szliśmy rok i miesięcy cztery!
Jeden z obrazów Sochaczewskiego ukazuje moment zakuwania w kajdany, co ciekawe malarz sportretował się w tej scenie – jest główną postacią obrazu. Śmierć na taczce ukazuje tragiczny moment – przykuty na stałe do taczki zesłaniec umiera. Na innym obrazie , fragmencie Pożegnania Europy, widzimy, że niektóre kajdany są w formie pręta, przez co zakuty w nie zesłaniec nie miał możliwości złączenia rąk, nie mówiąc już o jakiejkolwiek swobodzie ruchów.
Z opisu świadków tamtych czasów wynika, że nie każdego Rosjanie mogli zakuć w kajdany. Miało obowiązywać pewne prawo.
… Tu jednak wypada mi objaśnić czytającego, że według ustaw moskiewskich, żaden szlachcic nie może być w kajdany zakuty, chyba że jest zasądzony na pozbawienie wszelkich praw, przeto i z nas tylko Galicyan zakuto i tych koroniarzy, którzy się nie mogli wylegitymować szlachectwem. Nie idzie jednak zatem, aby Galicyanie nie byli szlachcicami, bo tak w owej chwili, jak i poprzednio przy protokołach, jedni nie chcieli, a drudzy nie mogli swego szlachectwa udokumentować, gdyż to wymagało wielu korowodów.
JAN SIwiński, Katorżnik czyli pamiętniki sybiraka, 1905 r




















