Droga na Sybir

Ostatnie wpisy


Aleksander Sochaczewski wraz z grupą zesłańców ruszył w wielomiesięczną drogę na Sybir. Miejsca docelowe znajdowały się w odległych rejonach carskiej Rosji, to tysiące kilometrów do pokonania, to wiele miesięcy podróży i tułaczki. Skazańcom czasami towarzyszyły rodziny, co widać też na obrazach A. Sochaczewskiego – żony i dzieci. Zesłańcy mieli na ubraniach naszywki, które oznaczały do jakiej guberni trafią. 20-letni Aleksander Sochaczewski szedł do irkuckiej guberni, skąd ostatecznie wysłano go – do oddalonego o 70 km od Irkucka – Usola Syberyjskiego.

Z dzisiejszych map wynika, że droga z Cytadeli do Usola to prawie 6,5 tysiąca kilometrów, czas podróży samochodem – ponad 80 godzin. Nic w porównaniu z wędrówką zesłańców. Z Warszawy więźniów eskortowano kibitkami – specjalnymi więziennymi karetami na dworzec kolejowy. Część drogi odbywano pociągami, część na piechotę, kto miał pieniądze mógł wynajmować konne wozy. Większości na to nie było jednak stać. Maszerowali więc na piechotę konwojowani przez carskich żołnierzy, a podróż trwała nawet 2 lata. Tak opisywał Michał Janik w „Dziejach Polaków na Syberji” (1927) organizację marszów, które podzielone były na etapy i pół-etapy.

„Właściwością gościńców rosyjskich i syberyjskich były tzw. etapy i pół-etapy, zaprowadzone od czasów Piotra Wielkiego, przeznaczone dla przymusowych podróżnych, zwłaszcza dla osiedleńców i skazańców. Budynek etapowy był opalisadowany i stał zwykle na końcu wsi. Miał on zazwyczaj cztery izby, z których jedna była przeznaczona dla aresztantów z rodzinami, jedna dla kobiet wolnego stanu. Rozmieszczenie zależało zresztą od okoliczności; czasem urządzano jedną tylko izbę dla wszystkich kobiet, tak wolnego stanu, jak udających się dobrowolnie za mężami. Odległość między etapami wynosiła dwadzieścia pięć do trzydziestu wiorst. Przy każdym takim budynku w dziedzińcu stała żołnierska kazarma czyli karaulka, nadto urządzone były kuchnie, pralnie, magazyny, a co piąta lub szósta stacja banie czyli łaźnie parowe. Ażeby przechody prowadzonych nie były zbyt utrudzające, w połowie drogi między jedną stacją a drugą wznosiły się mniejsze budynki, tzw. pól-etapy. Etapy przeznaczone były na noclegi i dniówki, pół-etapy tylko na noclegi i zmianę konwoju. Gdy pochód zatrzymał się na etapie, przekupnie przynosili jadło i napoje na sprzedaż. Była tego wielka rozmaitość: kwas rosyjski lub piwo sybirskie, mleko surowe lub prażone, szczij rosyjski czyli kapuśniak z kawałkami mięsa, kasza jaglana lub jęczmienna na mleku, jajecznica na mleku, żarkoje czyli pieczeń, kołacze i inne specjały. Na etapach spędzano wiosnówki i jesieniówki, ponieważ z powodu wylewów nie można było odbywać podróży.”

Michał Janik, Dzieje Polaków na Syberji